MSE

Mazowiecki Sojusz Energetyczny

Baza wiedzy i aktualności o energii odnawialnej

Aktualności Drukuj Drukuj Small Medium Large

KATEGORIE: BiogazBiogaz BiomasaBiomasa WiatrWiatr SłońceSłońce WodaWoda KlastryKlastry

W. Cetnarski, PSEW: system zielonych certyfikatów został zdemontowany

Dodano Czw., 20/10/2016 - 11:18

Trzeba określić, jak system zielonych certyfikatów ma być zarządzany do roku 2030, żeby nie wywrócić tych inwestycji - uważa Wojciech Cetnarski, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

 

Projekt rozporządzenia ministra energii zakłada, że w 2017 roku obowiązek umarzania zielonych certyfikatów wyniesie łącznie dla energii elektrycznej z biogazu rolniczego i z pozostałych OZE 16 proc. wobec 15 proc. w tym roku. Gdyby tak się stało, to jakie będą skutki?

 

- To rozporządzenie ministra energii ma olbrzymie znaczenie dla rozwoju sytuacji na rynku zielonych certyfikatów. Jego projekt mocno wystraszył inwestorów, co było widać po przebiegu notowań świadectw pochodzenia energii z OZE na TGE w dniu publikacji projektu. Przez kilka poprzednich sesji ceny były stabilne, aczkolwiek na bardzo już niskim poziomie, ale wczoraj znowu spadły, do ledwie 56 zł zł/MWh. To jest wartość, która praktycznie rzecz biorąc nie ma już istotnego znaczenia ekonomicznego dla wytwórców energii z OZE. Przypomnę, że firma TPA Horwath szacowała, że wskutek wzrostu podstawy opodatkowania wiatraków średni koszt produkcji energii elektrycznej przez farmy wiatrowe może wzrosnąć o ok. 30-40 zł /MWh. Oczywiście, należy pamiętać, że sytuacja inwestorów OZE nie jest jednakowa i że w transakcjach pozasesyjnych, na których handluje się większość zielonych certyfikatów, ceny są wyższe i na przykład wczoraj ich indeks osiągnął poziom około 101 zł/MWh. Nie zmienia to faktu, że na rynek został przekazany bardzo negatywny sygnał. Branża OZE działała w przekonaniu, że z powodu olbrzymiej nadwyżki zielonych certyfikatów obowiązek umarzania OZE na 2017 zostanie zwiększony istotnie. W ustawę o OZE z lutego 2015 wpisany był 20 proc. obowiązek umorzenia.

 

Ustawa w tamtej wersji dawała ministrowi gospodarki prawo do obniżenia tego 20 proc. wskaźnika.

 

- To prawda, ale określała też przesłanki, którymi minister gospodarki powinien się kierować podejmując decyzję o obniżeniu tego 20 proc. obowiązku umorzenia. W naszej ocenie żadna z tych przesłanek nie jest spełniona – wręcz przeciwnie – rząd tylko pogarsza sytuację, zamiast naprawić błędy poprzedników.

 

Formalnie teraz jest podobnie, z tym, że ów 20 proc. obowiązek został podzielony na biogaz (0,65 proc.) i resztę OZE (19,35 proc.), a prawo do obniżenia wskaźników ma minister energii, też na podstawie określonych w prawie przesłanek.

 

- Tak jest, ale konia z rzędem temu, kto zrozumie co autorzy projektu mieli na myśli uzasadniając obniżkę obowiązku umorzenia na 2017 rok poniżej 20 proc. Przedstawiona argumentacja jest niezrozumiała i nielogiczna. Mowa o tym, że obniża się obowiązek umorzenia poniżej 20 proc., gdyż w systemie jest więcej instalacji OZE niż przewidywano, a to w związku z tym, że wejście w życie systemu aukcyjnego zostało opóźnione i żadna instalacja nie przeszła jeszcze do systemu aukcyjnego. Słowem, skoro podaż jest większa od przewidywanej to obniżamy obowiązek umorzenia poniżej progu ustawowego. Ja w tym logiki nie widzę.  Zwłaszcza, że zarazem rząd tworzy specjalną klasę certyfikatów dla energii z biogazu rolniczego, dając tym samym w mojej ocenie jednoznacznie do zrozumienia, że jego zdaniem istniejący system jest dysfunkcyjny. Jeśli ostatecznie obowiązek umorzenia zielonych certyfikatów na 2017 rok dla energii z innych źródeł OZE niż biogazownie rolnicze zostałby ustalony na 15,5 proc., to nadwyżka zielonych certyfikatów nadal będzie rosła, a ich ceny będą spadały. Gdyby inwestorzy byli w stanie przewidzieć, że system zostanie tak wysterowany, iż ceny zielonych certyfikatów będą dążyć do zera, to nikt by nie zainwestował w OZE. Mamy taką sytuację, że wszystkie uruchomione w Polsce inwestycje OZE są w reżimie wsparcia zielonymi certyfikatami, ale ten system już nie działa, jest w fazie rozkładu, a rząd zajmuje się ratowaniem jednej wybranej technologii. Czemu inwestorzy biogazowni są uprzywilejowani wobec wszystkich innych?

 

Może inne źródła OZE niż biogazownie rolnicze nie potrzebują większego wsparcia niż obecne i stąd ten wskaźnik 15,5 proc?

 

- Nie mam żadnych podstaw, żeby tak sądzić. Banki już sygnalizowały, że przy takim poziomie cen niektóre instalacje mają kłopot z obsługą zadłużenia, a władze same wysyłały do Komisji Europejskiej wyliczenia, że nawet przy cenie certyfikatów na poziomie 200 zł w Polsce nie dochodziło do nadwsparcia. Skąd zatem teraz przekonanie, że wsparcie jest nadmiarowe i w związku z tym należy podjąć działania obniżające drastycznie wartość zielonych certyfikatów ? Uzasadnienie zawarte w projekcie przedmiotowego rozporządzenia w ogóle nie odnosi się do rzeczywistości. Natomiast na pewno obecna cena zielonych certyfikatów to nie jest poziom, który pozwoli normalnie funkcjonować wielu z 5600 MW zainstalowanych elektrowni wiatrowych. To jednocześnie czyni całkowicie niewiarygodnym jakikolwiek system wsparcia proponowany przez ten rząd, bo skąd inwestorzy mają mieć pewność, ze za kilka lat rząd nie zmieni zdania po raz kolejny i nie wycofa się z zawartych kontraktów na dostawę energii lub nie zmniejszy ich ceny, czy wolumenu?

 

W opinii resortu energii obniżenie wielkości obowiązku umorzenia do 15,5% wynika m.in. z konieczności zabezpieczenia interesów odbiorców przed zbyt gwałtownym wzrostem cen energii elektrycznej wynikającej ze wsparcia rozwoju OZE. To nie jest dobry argument?

 

- Przemysł energochłonny ma ulgi w kosztach wspierania OZE, a jeżeli chodzi o koszty dla odbiorców energii w gospodarstwach domowych, to należy zapytać prezesa URE, jaką cenę zielonych certyfikatów przyjął w taryfach spółek obrotu na 2016 rok i jak ona się ma do obecnych cen. To jest populistyczny argument – my się więc pytamy – o ile staniała energia dla odbiorców indywidulanych w ciągu ostatnich 2 lat, kiedy cena certyfikatów spadła czterokrotnie? Kto w tej chwili zarabia na różnicy cen certyfikatów na rynku i w taryfach dla odbiorców indywidualnych?

 

Formalnie rzecz biorąc rozporządzanie o obowiązku umarzania zielonych certyfikatów na 2017 rok jest w fazie konsultacji. Czy PSEW zgłosi do niego uwagi, a jeśli tak to jakie?

 

- Weźmiemy udział w konsultacjach. Uważamy, że zaproponowany na 2017 rok poziom umorzenia zielonych certyfikatów jest całkowicie nieracjonalny i nie poparty analizami, a przynajmniej uzasadnienie do rozporządzenia nie wskazuje, żeby było inaczej. Powtórzymy apel o wprowadzenie 20 proc. obowiązku umorzenia w 2017 roku z możliwością jego zmniejszania w przyszłości, gdy nadpodaż certyfikatów, wywołana niekontrolowanym rozwojem współspalania w latach ubiegłych zostanie zażegnana. To, co się dzieje teraz, to zaprzeczenie sensu istnienia tego systemu. Ten system miał sens dlatego, że wiadomo było, iż w 2020 roku udział energii elektrycznej z OZE w produkcji tej energii ogółem ma wynieść około 19 proc., czyli około 32 TWh. Podejmując decyzje o inwestycjach ocenialiśmy, czy na takim rynku jest dla nas miejsce, czy nie. Teraz wskazany parametr nie ma już znaczenia, potrzebne jest nowe podejście. W systemie zielonych certyfikatów, który moim zdaniem przez ostatnie lata został faktycznie zdemontowany, więcej instalacji OZE nie powstanie, ale na razie są w nim wszystkie wspierane. Trzeba określić, jak system zielonych certyfikatów ma być zarządzany do roku 2030, żeby nie wywrócić tych inwestycji.

 

Wnp.pl

 

http://energetyka.wnp.pl/w-cetnarski-psew-system-zielonych-certyfikatow-zostal-zdemontowany,278732_1_0_0.html

Komentarzy: 0.

Zaloguj aby móc dodać komentarz.
Jeśli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.
 
Zgłoś błąd na stronie
 

Dołącz do nas!

zaloguj się lub zarejestruj i korzystaj w pełni z naszego serwisu

zaloguj zarejestruj